niedziela, 20 listopada 2016

Do trzech razy sztuka

Trzeci raz podejmuję się kontynuacji prowadzenia tego bloga. I mam nadzieję, że ostatni. Jeżeli tym razem nie wyjdzie, obiecuję, że go usunę.

Chęci są, jedynie czasu brak na siedzenie przed komputerem. Jest tyle ciekawych rzeczy na świecie do robienia, sposobów na spędzanie wolnego czasu, którego zawsze nam mało, a jeżeli już jest to najlepiej wykorzystać go na spotkania z rodziną i przyjaciółmi.

Tak też zrobiłam ostatnio. Ponieważ w lecie nie udało mi się załapać na urlop, miałam go około miesiąc temu. I oczywiście jak to ja, zamiast siedzieć w domu i odpoczywać, wybrałam się w odwiedziny do moich dziadków. Coraz rzadziej mam okazję, żeby do nich pojechać. Praca, dom no i odległość, która nas dzieli. Tak się złożyło, że podczas mojej wizyty przeprowadzali remont w domu. Cieszę się, że chociaż trochę mogłam im pomóc i wyręczyć w niektórych pracach. A poza tym podczas remontu zawsze przydaje się dodatkowa para rąk.
Pomimo tego, że trochę popracowałam i tak udało mi się odpocząć. Na pewno dlatego, że spędziłam tydzień czasu na wsi. Cisza i spokój. Mało ludzi, mało samochodów, żadnych samolotów. Świeże powietrze. Tego było mi trzeba.

poniedziałek, 21 marca 2016

Pierwszy dzień wiosny i przygotowania do świąt

Postanowione, tegoroczne Święta Wielkanocne organizujemy my, w naszym mieszkaniu. Trochę się stresuję, ale jednocześnie czuję lekką ekscytację, ponieważ będzie to pierwsza tego typu impreza, gdzie to ja będę musiała pełnić rolę gospodyni. Planowana ilość gości: 9 osób, w tym dwoje dzieci. Będą moi rodzice i brat, oraz moja przyszła teściowa i szwagierka. Do tej pory udawało nam się Święta spędzać w roli gości, ale postanowiliśmy, że trzeba w końcu stanąć na wysokości zadania i odwdzięczyć się za te wszystkie lata. 
Dla mnie najbardziej szalone było to, że decyzja została podjęta w moment i to dokładnie tydzień przed Wielkanocą. Chcę, żeby wszystko wypadło jak najlepiej, żeby nasi rodzice widzieli, że świetnie dajemy sobie radę w dorosłym życiu i mogli być z nas dumni.
Wstępne listy zakupowe już opracowane. Zastanawiam się jeszcze nad potrawami, poza tymi tradycyjnymi, czy nie będzie za mało/za dużo. Mieszkanie też już świątecznie wysprzątane. 

Korzystając z chwili wolnego czasu przygotowałam dzisiaj pierwsze dekoracje Wielkanocno - Wiosenne. Te kolory chyba najbardziej kojarzą mi się z wiosną. Uwielbiam ten czas! 


Bukiet z pisanek:


 Hiacynty ;-) ten pierwszy już nie mógł się doczekać i wyprzedził resztę! To są te same, które wstawiałam kilka dni temu. Rosną w szalonym tempie!


 Kompozycja z rzeczy, które zostały mi z zeszłego roku:


Pierwszy dzień wiosny całkiem przyjemny. Zwłaszcza, że teraz będzie robiło się już tylko coraz piękniej!

czwartek, 17 marca 2016

Uwielbiam wiosnę. Pierwsze ciepłe promienie słońca. Kiedy przyroda budzi się do życia z zimowego snu, drzewa wypuszczają pierwsze pączki, kwiaty zaczynają powoluteńko wygrzebywać się z ziemi. Coś pięknego. Zawsze, kiedy budzę się rano i widzę, że zapowiada się słonecznie mam ochotę ubrać się ładniej niż zwykle, wykonać perfekcyjny makijaż, ot tak, aby uczcić piękny dzień. Coroczną wiosenną tradycją u mnie w domu staje się zakup hiacyntów, które już po przekwitnięciu oddaję mamie, by przesadziła cebulki do ogrodu. 

A oto tegoroczne nabytki:

Kolory będą niespodzianką! ;-)

Przy okazji hiacyntów, znalazłam równie urocze świeczki, obok których nie mogłam przecież przejść obojętnie. Uwielbiam pastelowe kolory, a zwłaszcza kwiatowe motywy. 

Oto i moje świeczki:



Odkurzone znajomości

Dorosłe życie niesie ze sobą ogrom obowiązków, pracy, dążenia do stabilizacji, odpowiedzialności. Dlatego mniej czasu pozostaje na rozwijanie swoich zainteresowań (nie wspominam o kwestii finansowej), realizacji swoich pasji a nawet utrzymywania kontaktu ze znajomymi.
Spośród moich rówieśników, z którymi kończyłam szkołę, mogę policzyć na palcach jednej ręki osoby, które mieszkają w naszej rodzinnej miejscowości. Pozostała grupa rozjechała się po Polsce i nawet świecie, w poszukiwaniu szczęścia i spełnienia. Czasy mamy takie, że już w dość przystępnym abonamencie telefonicznym można mieć darmowe rozmowy i SMSy. Jednak nawet to nie załatwia sprawy utrzymywania kontaktów między ludźmi. Najważniejsze są chęci oraz to, jakimi jesteśmy osobami. Wiadomo przecież, że nikt nie będzie chciał utrzymywać znajomości ze złośliwą jędzą, czy zakochanym w sobie narcyzem.
Do czego dążę? A mianowicie do tego, że kilka dni temu odważyłam się w końcu napisać do bardzo dobrej koleżanki z gimnazjum (od którego ukończenia w tym roku minie 10 lat! i od tamtej pory się nie widziałyśmy ani nawet nie rozmawiałyśmy ze sobą). I wielki kamień spadł mi z serca, kiedy ona odpisała mi, że się cieszy, że napisałam. Że faktycznie zmiana szkół, studiów, pracy, sprawia, że zapominamy o dawnych znajomych, bo poznajemy nowych ludzi i zamykamy się w małym kręgu, otoczeni osobami, z którymi do czynienia mamy najczęściej.
Bardzo ciężko jest zrobić ten pierwszy krok, by odzyskać stare kontakty. Głównie z obawy przed spotkaniem się z odrzuceniem i brakiem chęci ze strony tej drugiej osoby. No i dochodzi do tego jeszcze duma, bo przecież telefon działa w obie strony, przecież ona czy on też może odezwać się pierwsza.
Ja jestem bardzo zadowolona, że to ja zrobiłam ten pierwszy krok, i mam nadzieję, że tym razem kontakt nam się nie urwie.

Kolejny powrót, już numer 2

Kurczę, ale ten czas leci. Ponad rok nieobecności tutaj. Ale wracam, jak bumerang. A dlaczego? Dlatego, że brakuje mi pisania, Lubię przelewać moje myśli na papier, wtedy nikt mi nie przerywa. Oczywiście każdy czytający ma prawo do własnej interpretacji, bo nie da się być w czyjejś głowie, myśleć to samo, czuć to samo, być w identycznej sytuacji życiowej czy identycznym nastroju i przeżywać dokładnie te same emocje.

Chyba w życiu każdego człowieka chyba przychodzi taki moment, kiedy zastanawia się on czy jest szczęśliwy w życiu, czy się spełnia, czy odpowiada mu aktualny stan rzeczy. U mnie właśnie nadszedł. Każdy jest kowalem swojego losu, i to niestety jest prawda. Gdyby można było cofnąć czas, wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Najbardziej chodzi mi o obranie życiowej ścieżki, dążenia do osiągnięcia czegoś. Fakt, wiele rzeczy spartaczyłam i przyznaję się do tego. Wybrałam złą szkołę średnią, złe studia, zaczęłam robić prawo jazdy i po kilku egzaminach się poddałam, aż w końcu mój kurs stracił już ważność, odizolowałam się od znajomych. Czasu się niestety nie cofnie ale można próbować walczyć o to, żeby lepiej było teraz, a nie w przeszłości. Jestem również na etapie szukania pasji. Zauważyłam ostatnio, że bardzo mało rzeczy w życiu mnie cieszy. I to nie jest depresja, choć nie dawno straciłam pracę. Dlatego postanowiłam zacząć pracować nad sobą, żeby mieć mniej sobie do zarzucenia, żeby lepiej czuć się ze sobą, żeby nie myśleć, że to przeze mnie nic mi się nie udaje, żeby podbudować zdanie o sobie.

I tak sobie przypomniałam właśnie o tym pisaniu. Już dawno sprawiało mi to dużą radość, bo już w podstawówce brałam udział w konkursach na wypracowania. Warto korzystać z dóbr cywilizacyjnych i wszechobecnego dostępu do internetu, gdzie dosłownie każdy może stać się pisarzem, słynnym felietonistą, czy guru mody. Spróbować nic nie zaszkodzi, tylko czy ktoś w ogóle będzie chciał to czytać?

piątek, 2 stycznia 2015

2015

Nowy Rok! A wraz z nim nowe postanowienia, tzn, te same co zawsze, ale zaczynamy od nowa, czas liczy się od początku. Moja lista postanowień zapewne nie różni się zbytnio od list większości kobiet na świecie. Mam jednak nadzieję, że może w tym roku uda się spełnić choć część z nich, by w przyszłym roku móc wymyślić wreszcie coś bardziej ambitnego.

Do 7 stycznia mogę się cieszyć dniami wolnymi, mój zasłużony urlop, ponieważ w zeszłym roku niestety nie dało się odpocząć. Mam plan, by wykorzystać te dni rozsądnie i produktywnie, by nie czuć potem, że się zmarnowały.

sobota, 27 grudnia 2014

Święta i po...

Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia, jednak uważam je trochę za męczące. Na szczęście nie dorobiliśmy się jeszcze stołu w naszym mieszkaniu i dlatego wszelkie imprezy świąteczne omijały nasz przytulny domek szerokim łukiem. Nie mówię oczywiście o wymigiwaniu się od prac i przygotowań przedświątecznych, bo to nikogo chyba nie ominie, ale jest to dużo wygodniejsze. Zawsze jeśli ma się już dość świętowania, można wrócić po prostu do domku. Dobrze, że w tym roku Święta wypadły bezpośrednio przed weekendem i jest jeszcze troszkę czasu na odsapnięcie.

Ogólnie u nas Święta przebiegły bardzo sympatycznie, w gronie najbliższych. Prezenty także trafione, wszyscy byli szczęśliwi ;-)