środa, 8 października 2014
Związki z internetem
Do tej pory, kiedy nie mieszkałam jeszcze z moim Rycerzem nie zastanawiałam się nad drobiazgami, z których będzie zbudowana nasza codzienność. Mieszkałam już wcześniej z innym mężczyzną (jak dobrze że się to skończyło), ale wyglądało to zupełnie inaczej, gdyż spędzaliśmy ze sobą bardzo mało czasu. Praktycznie się mijaliśmy, inny czas pracy, inne zainteresowania.
Teraz jest zupełnie inaczej. Dogadujemy się rewelacyjnie, każde z nas wie jaka jest jego funkcja w związku, On zarabia pieniążki, dba o to by w domu wszystko było sprawne, pełni funkcje szofera, pomaga mi w porządkach, doradza w co mam się ubrać i robi mi rano kawę i śniadanko. Ja za to dbam o dom, zaopatruję lodówkę, gotuję obiady, płacę rachunki. Wszystko gra!
Ale co zrobić, kiedy spędzamy ze sobą tyle czasu a potem nachodzi któreś z nas ochota posiedzieć przed komputerem? I co, ja oglądam TV a on siedzi na facebooku, albo odwrotnie, albo on myje naczynia a ja gram w swoją ulubioną grę. Albo pochodzę z innego świata albo jest to dziwna sytuacja, którą ciężko mi sobie przyzwyczaić i uznać za normalną. Uzależnienie od internetu można w sumie wyleczyć, powoli odstawiając, odzwyczajając się. Nie wyobrażam sobie sytuacji: powrót do domu z pracy, On przed laptopem, ja przed drugim i oboje pochłonięci cyberświatem spędzamy tak kolejne wieczory, życie ucieka, nim się obejrzymy, pora spać i kolejny dzień do pracy, a potem to samo co dnia poprzedniego. Albo telefon i SmS za SmSem, albo facebook w telefonie i ciągła konwersacja z jakimś znajomym, z którym na ulicy ledwo wymienia się proste cześć. Wiem, że są w życiu takie sytuacje, że w związkach często się to zdarza, ale ja za wszelką cenę będę starała się uchronić od tego nasze niczym niezakłócone szczęście. Myślę, że ten sektor technologii może stać się zawodowym rozbijaczem związków. Ludzie zaczynają spędzać coraz mniej czasu na rozmowie, wspólnych zainteresowaniach a nawet spacerach. Takie sytuacje zauważam w swojej najbliższej okolicy i wśród swoich znajomych. Mam nadzieję, że opamiętają się w porę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podoba Ci się mój blog? Zostaw po sobie komentarz ;-)