poniedziałek, 24 listopada 2014

Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta...

Zaczynam powoli czuć magię Świąt ;-) równo miesiąc został do tego wydarzenia. Osobiście uwielbiam ten czas.  Odkąd mieszkamy na swoim, coraz częściej zdarza mi się myśleć o takich sprawach jak organizacja choinki (której wciąż nie mam), jakie potrawy przygotować, jak to wszystko zorganizować. Z uwagi na brak stołu, na szczęście nie będziemy urządzać u nas  świąt, ale chciałabym żeby i tak panował tu świąteczny klimat. W tym tygodniu zrobiłam pierwszą dekorację - choinkę z papierowej wikliny. Pozostało mi ją jeszcze pomalować i udekorować, czyli najlepsza zabawa. Postaram się dodać zdjęcie z efektami.

Tydzień temu upiekłam świąteczne ciasteczka, pierniczki, które były prototypem tych na święta, żeby te następne były idealne. Przepis sprawdzony, więc można działać. Zostanie jeszcze tylko kwestia ostatecznych porządków. Na szczęście jestem taką osobą, że generalne porządki występują u mnie w domu co sobotę, dlatego nie przybędzie mi dużo więcej pracy w tym temacie.

No i oczywiście pozmieniały się palny mojego Rycerza, gdyż jeszcze tydzień temu myśleliśmy, że będzie musiała wyjechać na prawie cały grudzień, ale na szczęście wyjazd został odwołany. W tych okolicznościach nie zostanę sama z przygotowaniami świątecznymi, no i oczywiście zawsze to dodatkowa para rąk i ust, do degustacji. Z resztą, myślę, że chyba umarłabym z nudów zostając sama w mieszkaniu na trzy tygodnie.

Wszystko idzie w najlepszym porządku. Zaczynamy odliczanie do Świąt!

niedziela, 16 listopada 2014

Sunday

Dawno mnie tu nie było, może dlatego, że ostatnimi czasy troszkę problemów tak się nałożyło na siebie, że nie miałam głowy do pisania.. Teraz jest już trochę lepiej. Choć jest jeszcze kilka spraw, które nie dają mi spać. O tym może kiedy indziej.

Za to dziś potrzebuję pełnego relaksu. I wszystko wskazuje na to, że może się to udać. Jest niedziela, dzień wyborów. W sumie to mam wytypowanych kandydatów, ale jeszcze zastanawiam się, czy zaburzać tą błogość nicnierobienia i wychodzić dziś z domu. Tak czasem mam, że potrzebuję dnia resetu, by móc nie myśleć o niczym poważnym, a największym problem, który trzeba rozwiązać jest to, co ugotować na obiad.

Mojego Rycerza dziś nie ma, nawet się z tego cieszę, bo od siebie też czasem trzeba odpocząć. Moim zdaniem jest to zdrowe dla związku i czasem może być lecznicze. Tak więc dziś, pełny relaks, a do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko tabliczki białej czekolady.