Kolejna noc w nowym mieszkaniu minęła. Niestety spędziłam ją sama, bo mój Luby był w pracy na noc;/ Na szczęście nie przypomniał mi się żaden z oglądanych horrorów i nie bałam się, nawet po zgaszeniu wszystkich świateł. Nie było tak do końca ciemno, bo nie mamy jeszcze rolet w sypialni, więc delikatne światełko z zewnątrz uratowało mnie przed wyimaginowanymi postaciami zza szafy.
Dzisiaj również nie pamiętam co mi się śniło, nie pamiętam czy w ogóle mi się coś śniło. Położyłam się taka zmęczona, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Za to i bez dobrego pierwszego snu wiem, na pewno wiem, że będzie nam tam dobrze! Musi być!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podoba Ci się mój blog? Zostaw po sobie komentarz ;-)