wtorek, 19 sierpnia 2014

650 km rowerkiem przez świat

Od końca czerwca mam nowy rower. Nowy tzn nie kupiony w sklepie, a odrestaurowany własnymi rękami klasyk. No dobra, mój D. mi pomagał. Jeszcze nie wszystko jest tak do końca, jak być powinno, ale jestem z niego mega zadowolona i w połowie sezonu muszę przyznać, że jest to najlepszy rower jaki miałam w życiu ;-) Koszta były niewielkie, w porównaniu do nowych, gotowych rowerów, ale za to jaka frajda przy wybieraniu detali. Dzisiaj rano, gdy jechałam do pracy spojrzałam na mój licznik rowerowy i pokazał 658km. Jestem z siebie mega zadowolona ;-) A oto i on:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podoba Ci się mój blog? Zostaw po sobie komentarz ;-)